Archiwum kategorii: Nasze zwierzaki

Nadciąga zima..

Coraz szybciej nieubłaganym krokiem zbliża się okres zimowy nie tylko na Naszym ranczo.. ale czuć jest to już w całej Naszej Polsce..

Dla Nas ten okres to czas na zebranie do końca zimowych zapasów siana, przygotowanie stajenek na nadchodzący okres zimowy oraz doglądanie czy wszystkie zwierzaki są już gotowe na mrozy. Czyli stan futerka i nie tylko 😉

Okres listopadowy to okres zamgleń i mgieł, które utrzymują się u Nas już nie tylko wieczorami i nad ranem ale także za dnia. W połączeniu z mrozem tworzą niesamowitą szatę i ubierają drzewa oraz źdźbła traw w niesamowite kubraczki z lodu…

Z Naszych nowości..

Z racji ogromnej ilości zajęć na Naszym ranczo i trochę ograniczonego czasu – nadrabiam zaległości zdjęciowe Naszych nowych i nowo narodzonych członków Ranczerskich..

Apollo – matka Tosia i ojciec Olaf

Julian od Naszej Julki

Leentje od Naszej Savany

Urodziły Nam się także owieczki Quessanckie i część ich już ma nowe domy, kózki anglonubijskie gdzie Lilo i Stich mieszkają już nieopodal w agroturystyce. Dołączyła do Nas mała Shih tzu oraz koziołek Edziu czyli Malutka koza pigmejska.

Nasz plac..

W końcu Nasze ranczo zaczyna przypominać profesjonalną stajnie.

Mamy zaszczyt cieszyć się z zakupionych przeszkód ze znanej stajni Dąbrówka, gdzie pierwsze kroki stawiała Justyna Badaszko, oraz zacząć treningi skokowe pod okiem Naszej Ani Chrzanowskiej z ,,Kopytko,,.

Swoją drogą ,,Kopytko,, oraz Rodos należący do Gabrysi i jej córki zamieszkali w Naszej nowo postawionej stajence i wszystkie Kopytkowe zajęcia odbywają się teraz w Ranczo ,, z pasją,, Zapraszamy!!

Zwierzaki cudaki – Pixi

Malutka urodziła się 4 stycznia i całkowicie została odtrącona przez matkę. Dobę wcześniej urodziła się u Nas pierwsza Cakla. Niestety zachłyśnięcie się wodami sprawiło, że miała podwójny oddech . Nie była w stanie smaodzielnie jeść i słabła z godziny na godzinę.

Cuda jednak się zdarzają i jak i mała Cakla – córka Eli i Mańka musi mieć na imię Brzoskwinka – tak i mała Pixi (kózka) przeżyły dzięki rozgrzewaniu i rozcieraniu przez całą Naszą Ranczerską rodzinę. Brzoskwinka po 3 dniach wróciła do mamusi i ku naszej radości bez problemu trafił na matczyne wymionka 😉 i już nie potrzebowała więcej Naszej pomocy. Za to Pixi nie odnalazła się wśród kóz.

Zamieszkała z Nami uważając, że to człowiek jest jej rodziną. I tak rośnie Nam rodzinny terapeuta 😀

owieczki quessanckie

Nasze stadko w tym roku bardzo się rozrosło. Dołączyły do Nas cudowne owieczki , w czystej rasie, przywiezione z Czech. Po drodze wracając z Czech, natrafiliśmy też na 4 sztuki maluchów w Limanowej i Krakowie. Nie planowaliśmy aż tak dużego stada ale tak bardzo kocham tą rasę, że nie mogłam oprzeć się pokusie dokupienia na ranczo aż tyle maluchów.

Quessanty są najmniejszymi owieczkami na świecie. Pierwsze wychodowane owce tej rasy były czysto czarne. Jednak miłośnicy tej rasy wyhodowali z czasem  także odmiany barwy białej, karmelowej oraz szampańskiej. Ostanio zresztą bardzo modna odmiana.

Na Naszym ranczo mamy w chwili obecnej wszystkie kolory jakie tylko w tej rasie są dostępne. Udało Nam się też zdobyć baranka o umaszczeniu karmelowym i to właśnie ten przyjechał do Nas z Czech wraz z trzema owieczkami szampańskimi. W Polsce dokupiliśmy białą, dwie czarne i karmel po rodzicach z Holandii.

Teraz stado liczy 15 sztuk i są to owieczki Naszego rancza. Nasze stałe stado podstawowe.

Myślę, że na chwilę obecną jest to najwieksze stado quessantów w polsce. Wraz z naszymi już bardzo starymi owieczkami, które już z nami mieszkają od kilku lat i prezentem czyli Januszem, czarnym baranem, który przyjechał do Nas transportem razem z caklami jesienią zeszłego roku, stanowią super atrakcję na Naszym ranczo. Zapraszamy do odwiedzin !!!

Julka i Malinka

W środę 12 września przywieżliśmy do domu kolejne alpaki. Tym razem dla Sosenka dwie samiczki – matkę z córką 6 miesięczną. Także huacaya.

Sosenek (Luluś) oniemiał z wrażenia. Wiedziałam, że nic alpace nie zastąpi drugiej alpaki. I choć Luluś dzielnie trzymał się ze stadem owiec i kóz tak widok alpak sprawił – że popadł w zachwyt i prawie tańczył z radości na swoich trzech nóżkach.

Tak teraz wszędzie razem – Sosenek, Julka i Malinka..

 

Sosenek & Luluś

Kiedy byliśmy po Nasze kozy u pewnego hodowcy (Olecko) – dowiedzieliśmy się o pewnym Sosenku-3.5 letnim samcu alpaki Huacaya, który urodził się bez jednej raciczki.

Mnie odrazu zrobiło się ciepło na sercu . Cóż więcej nam było trzeba -ranczo od samego początku skupia się na tych zwierzętach, które są w jakiś sposób ,,inne,, Czasem niepotrzebne lub niechciane. Gdzieś ciągle miałam w głowie tą alpakę, mimo tego, że zdawaliśmy sobie sprawę z ceny, jakie trzeba za te zwierzęta zapłacić.

Któregoś dnia, zadzwoniłam po prostu do właścicielki Sosenka. Okazało się, że on jest na sprzedaż z racji tego, że w miejscu w którym był, pozostać już nie może. I cena jest naprawdę atrakcyjna.

I w taki o to sposób Sosenek, a dla mnie Luluś- trafił któregoś pięknego popołudnia do Naszego rancza po prawie 400 kilometrowej trasie, którą pokonał w naszym aucie wraz z owieczką zakupioną w drodze powrotnej z Suwałk na Kaszuby.

 

 

 

 

 

Sosenek zamieszkał w zagrodzie z naszymi Quessantami 😀